W Bibliotece m.st. Warszawy na ul. Koszykowej odbyła się uroczysta gala wręczenia nagród w Konkursie Polskiej Sekcji IBBY "Dziecięcy Bestseller Roku". Tym razem, po raz pierwszy w osiemnastoletniej historii Nagrody, zapanowała pełna zgodność - książka Markusa Zusaka pt. "Złodziejka książek" zdobyła nagrodę tak jak jury profesjonalnego, jak i dziecięcego. "Złodziejka książek" autorstwa Markusa Zusaka to uniwersalna w wymowie powieść, która zyskała uznanie czytelników w każdym wieku. O tym, że jest znakomitą lekturą także dla dzieci, świadczą wyniki konkursu na „Dziecięcy Bestseller Roku 2008”. Książka zachwyciła obydwa gremia jurorskie Nagrody PS IBBY, sprawiając, że periodyk Nasza Księgarnia otrzymało dwoje statuetki - Małego i Dużego Donga. Statuetki wykonały w tym roku dzieci z pracowni Malowalnia, prowadzonej dzięki ilustratorkę Martę Pokorską. Z werdyktu Jury profesjonalnego: "Dużego Donga otrzymuje Nasza Księgarnia za "Złodziejkę książek" Markusa Zusaka, książkę o wybitnych walorach artystycznych i nadzwyczaj ważną w edukacji historycznej młodego czytelnika tudzież kształtowaniu jego wrażliwości na los drugiego człowieka, udostępnioną w znakomitym przekładzie Hanny Baltyn". Z werdyktu Jury dziecięcego: "Nagrodę Małego Donga w konkursie "Dziecięcy Bestseller Roku 2008" jury przyznało Wydawnictwu Nasza Księgarnia za książkę "Złodziejka Książek" autorstwa Markusa Zusaka - za jej autentyczny pomysł, wciągającą, niebanalną treść ukazaną z ciekawego punktu widzenia, a także za interesujący sposób narracji i stylizowaną okładkę."
Uma Thurman ("Przypadkowy mąż") zagra główne role w filmie "Ceremony". obraz filmowy reżyseruje Zapraszamy do obejrzenia nowych polskich plakatów do filmu "Piła VI". Premiera tej produkcji tak w amerykańskich jak i polskich kinach odbędzie się 23 października.
Kilkanaście filmów z gatunku fantastycznonaukowego pojawi się jeszcze w tym roku w kinach. Ten bardzo wartościowy rodzaj opowieści ma szansę odnieść nie ale wręcz szczęście komercyjny, ale też artystyczny. Twórcy przygotowali dla widzów sporo atrakcji.
Tym wspólnie tygodnik chłopisko Niedzielny jest na dwa tygodnie. bezlik do czytania.
W literaturze panuje w Rosji całkowita wolność. Nasze kraj wtrąca się gdyż tam, gdzie wchodzą w grę sumy większe niż 100 mln dol. To zatem można pisać i wydawać, co się chce - polemika z Dmitrijem Babiczem, publicystą pisma "Russia Profile" (www.russiaprofile.ru)Marcin Wojciechowski: Po jakie książki sięga dzisiaj "najwięcej czytający naród świata"? Dmitrij Babicz: bibliografia bulwarowa rozkwita. Mamy grupę autorów podpisujących kontrakty z naszymi największymi wydawnictwami AST i EKSMO na napisanie jednej książki rocznie. To kryminały, romanse, popularne powieści psychologiczne. Ich nakłady osiągają po kilkaset tysięcy egzemplarzy. Przykładem jest autorka kryminałów Daria Doncowa, uznawana dzień dzisiejszy za najbardziej poczytną pisarkę w Rosji, lub Lena Lenina, top modelka opisująca, jak studentka może stworzyć wielką karierę na wybiegu. książka Leniny to w tej chwili jedna z najlepiej sprzedających się pozycji w Moskwie. Innymi przedstawicielami tego nurtu są Olga Juniazowa czy matrymonialny para pisarski Anna i Siergiej Litwinowie. Marcin Wojciechowski: A rzeczy ambitne i zarazem prawidłowo się sprzedające? Dmitrij Babicz: Owszem, publikacja petersburskiego pisarza Dmitrija Wieriesowa "Powrót do Moskwy". To rodzinna saga połączona z moskiewskimi legendami i historią stolicy. Hit sprzedaży. Wieriesow jest autorem 20 książek sprzedanych w pięciu milionach egzemplarzy, na podstawie kilku z nich nakręcono seriale. "Powrót..." to eksperyment prześledzenia losów Moskwy od czasów Czechowa do współczesności w sposób epicki, z wartką akcją. lektura trafiła w gusta, bo bieżący jest ostatnio kłopot zachowania starej architektury w Moskwie. Deweloperzy i inwestorzy co chwila w wyższym stopniu niszczą starą substancję miasta w poszukiwaniu gruntów pod nowe inwestycje. Dochodzi do tajemniczych pożarów, podejrzanych zawaleń budynków wpisanych do rejestru zabytków. Wzbudza to protesty i wzmaga zapał historią. Wieriesow próbuje dać czytelnikom drzwi do świata dawnej Moskwy, którą dzisiaj już raz za razem trudniej zobaczyć. Książek o podobnej tematyce jest zresztą więcej. Modę na oczytanie o przeszłości w popularnej formie literackiej zapoczątkowały książki Borysa Akunina o detektywie Fandorinie. aktualnie jego charakter ma wielu naśladowców. Marcin Wojciechowski: A coś ambitniejszego? Dmitrij Babicz: Wychodzą stale rzeczy dawnych dysydentów z czasów radzieckich, które nie ujrzały przedtem światła dziennego ewentualnie były rozproszone. Taką nowością jest tom nieznanych dzieł Jurija Daniela, pisarza wygnanego z ZSRR w latach 70. Są tam niepublikowane wiersze i opowiadania potwierdzające, że był to nie ale wręcz dzielny, przyzwoity człowiek, ale też nienaganny pisarz. Tom nosi tytuł "Swobodnaja ochota" (Wolne polowanie), najciekawsze w nim bajka - "Mówi Moskwa". Pokazuje społeczeństwo, w którym dekretem Rady Najwyższej ZSRR zezwolono ludziom zabijać innych, ale lecz za pomocą jeden dzień, i wręcz przeciwnie ludzi powyżej 16. roku życia. zuch Daniela przypatruje się temu i próbuje się przeciwstawić. nasamprzód jego znajomi i zasoby ludzkie na ulicach uważają, że dekret jest prowokacją. Ale nadal chętnie próbują posłużyć się z prawa przyznanego im dzięki władze. dzień kończy się krwawą orgią, a spacer bohatera po Moskwie to bitwa o przeżycie. Daniel pokazuje, jak się zachowuje społeczeństwo, któremu władza pozwoli popełniać rozmaite niegodziwości. Marcin Wojciechowski: A nowi, młodzi autorzy? Do lokalny docierają, z wyjątkiem Pielewinem i Sorokinem, przekłady gloryfikującego gwałt radykała Zachara Prilepina i tęskniącego za mocarstwową Rosją Arkadija Babczenki. Czy są reprezentatywne dla sceny debiutów? Dmitrij Babicz: Wcale. w dużej mierze ciekawszym przedstawicielem młodego pokolenia jest Gleb Szulpiakow, nieodkryty jeszcze na Zachodzie. Jego najnowsza powieść "Tsunami" jest rzeczywiście świetna. śmiałek jedzie na wycieczkę na wyspy południowo-wschodniej Azji, tam doświadcza kataklizmu. Co się z nim dzieje, nie zdradzę, ale po powrocie do Rosji ogląda ją z zupełnie innej perspektywy. Moim zdaniem to wstrząsająca książka, tymczasem wydana wprost przeciwnie w nakładzie 4 tys. egzemplarzy, co w rosyjskich warunkach oznacza absolutną niszowość. twórczość literacka Szulpiakowa określa się mianem "nowego rosyjskiego egzystencjalizmu". Marcin Wojciechowski: Rosyjska klasyka trzyma się mocno w rankingach sprzedaży? Dmitrij Babicz: O tak, w zasadzie że dochodzą książki wydawane na rocznice śmierci znanych pisarzy. Już jest w księgarniach specjalna wydanie "Archipelagu GUŁ-ag" Sołżenicyna a pośmiertne wydanie wczesnych opowiadań zmarłego ostatnio Wasilija Aksionowa. ze względu utworom z końca lat 50. i początku 60. Rosjanie mogą sobie przypomnieć, jakie było tzw. pokolenie lat 60., czyli dzieci odwilży. Marcin Wojciechowski: Pojawia się coś zaskakującego? ponoć swoje pięć minut mają w Moskwie pisarze ukraińscy - Andruchowycz, Prochaśko, Żadan i Śniadanko. Rosjanie odnajdują w ich książkach swoje własne doświadczenia, ale w wersji z kraju, który poszedł do reszty inną drogą? Dmitrij Babicz: To możliwe, ale podmuch świeżości widzę dokąd indziej: Rosja niechybnie po raz dziewiczy w historii dorobiła się swojej literatury homoseksualnej. sława zdobywa Margarita Szarapowa, pisarka "Stacji Lesbos". To podanie o moskiewskich gejach i lesbijkach spotykających się przy jednej ze stołecznych stacji metra. najprzód umieszczono ją w internecie, dokąd zdobyła wielką sława w tym środowisku. Na świecie to standard, u nas w żaden sposób nieznany fenomen. Marcin Wojciechowski: Czy zbliżająca się 70. rocznica wybuchu wojny znajduje reprodukcja w moskiewskich księgarniach? Dmitrij Babicz: Tak, w świadomości rosyjskich czytelników i pisarzy wojna bez mała skończyła się wczoraj. Ale nieco są to książki dokumentalne, sporadycznie proza. Np. azerbejdżański historyk Dżamil Hasanli z Baku, jaki publikuje po rosyjsku, ale był plus tłumaczony na angielski. Opisuje mniej renomowany wymiar II wojny, jaki toczył się na południu, na styku ZSRR, Persji, Turcji i ówczesnych kolonii brytyjskich. Jedna z jego książek nosi tytuł "Azerbejdżan na progu zimnej wojny". To fascynująca opowieść, jak Stalin próbował pod koniec wojny ogarnąć kontrolę nad żeglugą dzięki Bosfor. Popularne są książki mieszkającego na emigracji Wiktora Suworowa, oficera KGB, jaki uciekł na Zachód, lansujące tezę, że to Stalin pierwszy szykował się do wojny z Hitlerem w 1941 r. Są kupowane, ale dodatkowo ciężko krytykowane w mediach. Suworow to taki synek do bicia dla naszych propaństwowych historyków udowadniających co rusz, że nie ma on racji. Marcin Wojciechowski: Czy w kontekście rocznicy wybuchu wojny pojawia się jakoś Polska? Dmitrij Babicz: raczej w negatywnym świetle. Jest bieg autorów, którzy za wszelką cenę chcą udowodnić, że za przypływ wojny odpowiada Polska, bo nie godziła się na żadne ustalenia z ZSRR o zagwarantowaniu jej bezpieczeństwa przed napaścią Niemiec. Niektórzy autorzy z tego kręgu piszą o kontaktach Józefa Becka, szefa polskiego MSZ, z przywódcami hitlerowskich Niemiec, co ma być dowodem na ową winę Polski. Wykorzystywane są także wywiady śp. prof. Pawła Wieczorkiewicza, który w kilku miejscach mówił kiedyś, że Rzeczpospolita Polska dla swoich korzyści powinna w latch 30. dogadać się z Hitlerem przeciw ZSRR. Te rozproszone teksty, głównie z prasy, żyją swoim życiem w rosyjskim obiegu. Z drugiej strony mamy niszowe książki Natalii Lebiediewej, która ani w ząb inaczej przedstawia ten okres, w dużej mierze bliżej polskiej wizji historii i polskiej wrażliwości - publikuje o Katyniu, pakcie Ribbentrop-Mołotow. Jej książki też są dostępne w każdej dobrej księgarni. Marcin Wojciechowski: Rosyjskie telewizje są podporządkowane Kremlowi. Poczytne prasa są nieco troszkę odważne z wyjątkiem opozycyjną "Nową Gazietą". Czy targowisko książki jest wolny? Dmitrij Babicz: Całkowicie. Rządzą nim prawa rynku, nie ma żadnej cenzury. Żartujemy sobie, że to dlatego, że nie ma na nim nadto wielkich pieniędzy, a lektura ma pomniejszy wpływ na kształtowanie opinii niż TV lub radio. Rosyjskie kraj nie miesza się do dziedzin, w których kasa są mniejsze niż 100 mln dol. Książkom akurat prawidłowo to służy. 8 czerwca na antenie niemieckiej telewizji RTL zadebiutuje nowe reality show "Mission Hollywood". dwanaście młodych aktorek zza Odry zawalczy w nim o rolę w jednym z sequeli "Zmierzchu".
W ekipa jury oceniającego
W sobotę (10.04.2010) o godz. 18:00 w całym kraju rozpoczęła się opłakiwanie narodowa. Ogłoszona po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki Marii i ponad 90 innych osób, które zginęły w katastrofie samolotowej pod Smoleńskiem. żałoba narodowa potrwa do niedzieli 18 kwietnia 2010 roku. więcej informacji na www.tvn24.pl
W Telewizji Publicznej będzie mniej premier, a TVP Kultura na jakikolwiek Chronos stanie się anteną jeno powtórkową (co bynajmniej do końca 2010 r.). Chronos na humorystyczny podkreślenie na dobry początek weekendu: pełen przemocy i czarnego humoru forszpan kanadyjskiego filmu "Dead Hooker in a Trunk". Tytuł mówi wszystko.